Wiedźmin i the Witcher
Dzisiaj wyjątkowy dzień: 26 października 2007.
Właśnie ukazała się bardzo długo zapowiadana i bardzo długo oczekiwana gra komputerowa w której Wiedźmin Geralt, bohater prozy Sapkowskiego próbuje sobie przypomnieć kim jest i gdzie jest jego miejsce w świecie.
Dla wszystkich fanów twórczości Sapkowskiego to wielkie święto – tym większe, że w warstwie fabularnej gra jest podobne szalenie nośna i wciągająca – dokładnie tak, jak opowieści o Wiedźminie – w przeciwieństwie do serialu i „filmu” jaki zaprezentował nam Szczerbuc parę lat temu. Wtedy, po tej strasznej premierze, mówiło się: to śmierć dla polskiej fantasy. Dzisiaj, po październikowej pełni można zacząć mówić o jej zmartwychwstaniu.
Dlaczego wspominam o tej pełni? Już tłumaczę: Dokładnie 20 lat temu, w Fantastyce 9/1987 ukazał się pierwszy „Wiedźmin”. Opowiadanie, które zrobiło na mnie takie wrażenie, że by móc przeczytać je ponownie, przepisałem je sobie do kajetu. W mojej podstawówce nie było wtedy Xero, nie wiem, czy w całym Lublinie było jakiekolwiek Xero… W tymże opowiadaniu, które czytałem tyle razy, że obszerne fragmenty znam na pamięć padają następujące słowa:
- - Kiedy przystąpisz do dzieła?
- - Do pełni cztery dni. Po pełni.
- - Wolisz wcześniej sam się jej przyjrzeć?
- - Nie ma takiej potrzeby. Ale najedzona… królewna… będzie mniej ruchliwa.
- -Strzyga, mistrzu, strzyga. Nie bawmy sie w dyplomację. Królewną, to ona dopiero będzie. [..]
Gdy dzisiaj wychodziłem z domu wieczorem mając w głowie pierwszą recenzję gry Wiedźmin z onet.pl pierwsze co zobaczyłem – to Księżyc tuż po pełni. Pomyślałem – „Do pełni cztery dni. Po pełni”. Być może to tylko przypadek, że premiera gry Wiedźmin odbywa się dokładnie pierwszego dnia po pełni. A może i nie, bo jak uczy literatura: Czarodzieje nie wierzą w przypadki, tylko magiczne sploty wydarzeń.
I choć dawno „wyrosłem z grania w gry” (jeśli z tego można wyrosnąć), to jestem pewien, że na dniach kupię i zagram z Geraltem. Jak pewnie ogromna większość tych, którzy w tą grę grać będą – by znów, tak jak wiele lat temu, poczuć klimat. By przez chwilę stać się Nim, czy stanąć obok Niego. Och, czasami człowiekowi się wydaje – o ileż świat byłby prostszy, gdyby można było niektóre problemy rozwiązać, tak, jak Gordyjski węzeł – jednym, prostym cięciem srebrnego miecza.





