Pan Rybek odszedł.
Około Mikołaja odwiedziliśmy sklep zoologiczny który prowadzi nasz kolega. Kupowaliśmy żarcie dla naszego psa, ale wiadomo – skoro w około jest tyle fajnych zwierzątek, musieliśmy się porozglądać. Rozglądanie skończyło się tak, że na drugi dzień stała w pokoju ładna szklana kula (ponad 5 litrów), a w niej brązowa, sztuczna roślinka i żółty żwirek. A w wodzie pływał sobie piękny niebieski bojownik, Pan Rybek.
Według zapewnień kolegi, bojowniki nie potrzebują specjalnych warunków do życia – woda musi być płytka, ponieważ bojowniki żerują przy dnie, a jako rybki labiryntowe oddycha powietrzem atmosferycznym. Kształt zbiornika też mu jest podobno obojętny, stąd kulka – bo ładnie wygląda na biurku. Wydawało mi się, że mamy w pokoju ciepło – 22°C mamy w pokoju zawsze. Grzałki i filtra nie trzeba, bo jedna rybka spokojnie da sobie radę – gdy nie będziemy przesadzać z karmieniem (by przy dnie nie zbierało się zbyt dużo gnijących resztek). Przez dwa czy trzy dni Pan Rybek pływał sobie i wydawał się zadowolony: miał cały zbiornik dla siebie, trzy rodzaje jedzonka i specjalne kropelki do wody, by mu było dobrze żyć.





