Cichy zasilacz do peceta

Dobrych parę lat temu kupiłem sobie komputer. Zwykły składak – sam sobie zaplanowałem podzespoły do złożenia, wszystko kupiłem w oddzielnych pudełkach, sam złożyłem i uruchomiłem. Szarpnąłem się na dwie, bardzo drogie rzeczy – procesor AMD Athlon 1.2GHz (najszybszy, jaki był) i system chłodzenia marki Zalman w formie „wachlarza” z cienkich metalowych płytek pokrytych prawdziwym złotem. Nie pamiętam ile kosztował procek, ale ten zestawik do chłodzenia procka wyniósł mnie prawie 300 zł. Był marzec 2001.

Ten komputer mam do dzisiaj, działa doskonale.

Ostatnie zdanie było trochę na wyrost – ale tylko trochę. Otóż zasilacz z obudowy Enlight spektakularnie spalił się parę dni temu. Z pięknymi kawałeczkami sadzy frunącymi pod sufit. Akurat miałem pod ręką inny zasilacz, klasyczny 350 Watowy do obudowy ATX zasilacz kupiony dwa dni wcześniej dla sąsiada. Pasował, więc by dokończyć rozpoczęte prace wstawiłem do do mojego komputera. Teoretycznie, zasilacz marki ModeCom powinien pracować z klasą. Pracować, pracował, i owszem. Ale hałas jaki przy tym produkował był ponad moją miarę. Nie bez powodu zainwestowałem lata temu w najdroższy na rynku system chłodzenia – mój komputer miał być tak cichy, jak to tylko było możliwe. No, i na ile było mnie stać. … cichy zasilacz do peceta

Komentarze