Pan Rybek odszedł.

Bojownik Syjamski Pan RybekOkoło Mikołaja odwiedziliśmy sklep zoologiczny który prowadzi nasz kolega. Kupowaliśmy żarcie dla naszego psa, ale wiadomo – skoro w około jest tyle fajnych zwierzątek, musieliśmy się porozglądać. Rozglądanie skończyło się tak, że na drugi dzień stała w pokoju ładna szklana kula (ponad 5 litrów), a w niej brązowa, sztuczna roślinka i żółty żwirek. A w wodzie pływał sobie piękny niebieski bojownik, Pan Rybek.

Według zapewnień kolegi, bojowniki nie potrzebują specjalnych warunków do życia – woda musi być płytka, ponieważ bojowniki żerują przy dnie, a jako rybki labiryntowe oddycha powietrzem atmosferycznym. Kształt zbiornika też mu jest podobno obojętny, stąd kulka – bo ładnie wygląda na biurku. Wydawało mi się, że mamy w pokoju ciepło – 22°C mamy w pokoju zawsze. Grzałki i filtra nie trzeba, bo jedna rybka spokojnie da sobie radę – gdy nie będziemy przesadzać z karmieniem (by przy dnie nie zbierało się zbyt dużo gnijących resztek). Przez dwa czy trzy dni Pan Rybek pływał sobie i wydawał się zadowolony: miał cały zbiornik dla siebie, trzy rodzaje jedzonka i specjalne kropelki do wody, by mu było dobrze żyć.

Jak zwykle – jak już się za coś zabiorę, chcę wiedzieć na ten temat jak najwięcej. Przeszukałem sieć i znalazłem kilka stron akwarystycznych, gdzie mowa była o hodowli bojowników. Trochę zmartwiłęm się, gdy wyczytałem, że:

Panuje obiegowa opinia, rozpowszechniana w sklepach ZOO oraz w różnych forach internetowych, o niskich wymaganiach tego gatunku, co do jakości ich środowiska i łatwym ich utrzymaniu. Z mojej praktyki wynika jednak, że nie do końca jest to prawdą.

Temperatura wody jest jednak dla nich ważnym parametrem i nie może być niższa od 24 st.Celsjusza ( 24-27 st.C.). Są jeszcze pewne warunki, które muszą być spełnione, aby nie narazić ich na ciężkie choroby lub śmierć.

Cóż, zaledwie po paru dniach okazało się, że tak jest w istocie: nasz Pan Rybek zachorował na ospę rybią. Niestety, zauważyłem to i zdałem sobie sprawę z powagi sytuacji dopiero po paru dniach, gdy białe kropeczki pokryły większą część ciała rybki, a sam Pan Rybek zaczął spędzać prawie cały czas wtulony w roślinkę.

Bojownik Syjamski Pan Rybek Bojownik Syjamski Pan Rybek Bojownik Syjamski Pan Rybek

Rzecz jasna, natychmiast udałem się do znajomego sklepu po radę i medykamenty. Dostałem Ichtiosan i zalecenie – postawić obok kaloryfera. Tak zrobiłem. Wlałem 10 kropli specyfiku i postawiłem kulę na stołeczku tuż obok kaloryfera. Drugiego dnia woda w zbiorniczku miała ponad 27°C, a białe kropeczki znikły. Niestety, rybka nadal nie miała apetytu i nie chciała zjeść nawet jednego rurecznika. Jej piękne płetwy znikły i zamieniły się w cień samych siebie – jak u rybki zombie.

A dzisiaj wieczorem, Pan Rybek postanowił nas opuścić i poszedł do nieba.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URL

Skomentuj ten wpis