Spyderco Native FRN C41BK

Czekałem na ten nożyk prawie cztery lata. Śmieszne, gdy pomyśleć, że w zeszłe wakacje można go było kupić już za 150 zł. Ale tak to już jest – gdy zdecydujesz, że chcesz mieć coś tylko po to, by sprawić sobie przyjemność – zawsze na przeszkodzie stanie mnóstwo „ważniejszych” rzeczy. Tak było i tym razem. Jednak, w końcu, traf chciał, że trafiłem na ogłoszenie kolegi, cena była atrakcyjna – skusiłem się. Gdybym chciał zaczekać choćby chwilkę, znów na pewno wypadło by „coś”. A tak – mam i już.

Nóż ten, gdy się go weźmie do ręki sprawia zdecydowanie lepsze wrażenie niż oglądany na zdjęciach; Chcę przez to powiedzieć, że ten niewielki Pajączek zawsze mi się podobał (jako jeden z niewielu w przebogatej przecież ofercie Spyderco), ale znając go tylko ze zdjęć – traktowałem go jako mało użyteczny drobiazg. Ot, taki trochę większy brelok do kluczy. Nic bardziej błędnego!

Spyderco Native FRN C41BK (nóż na stronie producenta) słusznie jest określany jako wprost genialne połączenie drogiej stali ostrza z najtańszą rękojeścią. Jednak w tym zdaniu należy położyć nacisk na słowo: genialne – projekt mnie po prostu zachwyca swoją funkcjonalnością i designem, w którym przemyślano każdy szczegół. Prawdą jest, że obudowa jest „tylko” z tworzywa, nie ma stalowych linersów a bladeplay jest wyczuwalny. To prawda. … spyderco native frn c41bk

Komentarze

Cichy zasilacz do peceta

Dobrych parę lat temu kupiłem sobie komputer. Zwykły składak – sam sobie zaplanowałem podzespoły do złożenia, wszystko kupiłem w oddzielnych pudełkach, sam złożyłem i uruchomiłem. Szarpnąłem się na dwie, bardzo drogie rzeczy – procesor AMD Athlon 1.2GHz (najszybszy, jaki był) i system chłodzenia marki Zalman w formie „wachlarza” z cienkich metalowych płytek pokrytych prawdziwym złotem. Nie pamiętam ile kosztował procek, ale ten zestawik do chłodzenia procka wyniósł mnie prawie 300 zł. Był marzec 2001.

Ten komputer mam do dzisiaj, działa doskonale.

Ostatnie zdanie było trochę na wyrost – ale tylko trochę. Otóż zasilacz z obudowy Enlight spektakularnie spalił się parę dni temu. Z pięknymi kawałeczkami sadzy frunącymi pod sufit. Akurat miałem pod ręką inny zasilacz, klasyczny 350 Watowy do obudowy ATX zasilacz kupiony dwa dni wcześniej dla sąsiada. Pasował, więc by dokończyć rozpoczęte prace wstawiłem do do mojego komputera. Teoretycznie, zasilacz marki ModeCom powinien pracować z klasą. Pracować, pracował, i owszem. Ale hałas jaki przy tym produkował był ponad moją miarę. Nie bez powodu zainwestowałem lata temu w najdroższy na rynku system chłodzenia – mój komputer miał być tak cichy, jak to tylko było możliwe. No, i na ile było mnie stać. … cichy zasilacz do peceta

Komentarze

Błogosławieństwo

Przesympatyczna reklama środka klechobójczego – nie chcesz, by Twój syn lub córka była molestowana przez faceta w sukience? Sięgnij po Priest-OFF.

Komentarze

System ostrzenia Lansky

System ostrzenia Lansky lkunvŚmieszna sprawa – do ostrzenia „zwykłych” kuchennych noży wystarczy ostrzałka z marketu za dyszkę. Ale, by naprawdę cieszyć się tym, co „prawdziwy” nóż potrafi potrzeba już konkretnych wynalazków. Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym, że nóż do konkretnych zastosowań musi być naostrzony pod odpowiednim kątem – zwykle jest to 17°, 20°, 25° lub 30°. Długi czas spędziłem przyglądają się na rysunki i starając się zrozumieć o co chodzi i po co to wszystko.

Aż w końcu (czytaj: gdy próby utrzymania właściwego konta ostrzenia na zwykłym kamieniu spełzły na niczym) zainwestowałem w system ostrzenia firmy Lansky: Lansky Universal Knife Sharpening System #LKUNV. Zawartość czarnego pudełka przedstawia się następująco:

  • Buteleczka ze specjalną oliwką;
  • Specjalne imadełko do trzymania ostrza noża;
  • trzy pilniki (kamienne osełki) o rosnącej gradacji;
  • specjalny, trójkątny pilnik do ostrzenia zębów w ostrzach typu „combo”;
  • i cztery prowadnice (odpowiednio wygięte kawałki drutu);
  • zapasowa śruba i motylek.

Zasada ostrzenia na tym przyrządzie jest troszkę odmienna od klasycznego ostrzenia – nie przesuwamy ostrzem noża po osełce, a osełką przesuwamy pod ściśle określonym kątem względem nieruchomego ostrza. Brzmi to może zawile, ale jest bardzo proste i skuteczne. … system ostrzenia lansky

Komentarze

Eurowizja. Wizja europejskiej solidarności.

Od wielu już lat, gdy nadchodzi ten wieczór, siadamy i patrzymy – jakie piosenki zaprezentują nam europejscy wykonawcy. Często jest przy tym trochę śmiechu – gdy ktoś ma pomysł na wygraną przez pajacowanie, częściej jest żenująco i plastikowo. Czasami można zobaczyć zupełnie znośne kawałki, a zdarza się też coś naprawdę ciekawego. Czasami.

Trzeba przyznać, że poziom wykonawstwa w tym roku był zupełnie niezły – chyba tylko niemieckie „piosenkarki” były stale nad, pod lub tuż obok dźwięku (czytaj: fałszowały okrutnie). Celowała w tym solidna, tleniona blondyna – kto ją dopuścił na pierwszy głos – nie mam pojęcia. Widocznie ma jakiś inny, bardziej ukryty talent…

Konkurs europejskiej piosenki 2008 wygrała Rosja. Nie dlatego, że Dima Bilan zaśpiewał tak dobrze, tylko dlatego, że liczy się sąsiedztwo, władza i promocja. Głośno było o tym, że song dla Rosjan przygotował niejaki Timbalan, a jej przygotowanie (piosenki) kosztowało milion ojro. Za taką kasę spodziewałem się naprawdę czegoś wyjątkowego. A był średniej klasy koleś, z lekko lecącym oczkiem i drugi koleś na łyżwach. Ani specjalna kompozycja, ani specjale wykonanie rok temu czy dwa Rosja zrobiła naprawdę widowisko. I przepadła. A dzisiaj wygrali. Jak co roku, sąsiedzi głosowali na sąsiadów – tych, których lubią, lub tych których się boją. Albo na tych, których żony posuwają na zagranicznych urlopach.

… eurowizja. wizja europejskiej solidarności.

Komentarze

Hocus Pocus

Znowu muzycznie – na JoeMonster znalazłem kawałek kapeli Hocus Pocus z 1975 roku. Pomijając stroje, brzmi świeżo – spoko mogliby puszczać w radiu, i nikt by nie narzekał, że stare. Zresztą, sami zobaczcie:

… hocus pocus

Komentarze