Boys, boys, boys

Czyli o tym, co robić gdy artystce skończyły się pomysły.

Pamela_Anderson_Looks_Old_PictureJak co roku zasiedliśmy przed TiVi by zobaczyć jakiż to show zaprezentuje nam Publiczna Jedynka w Sopocie. O tym, że Festiwal Sopot 2009 będzie ważnym wydarzeniem w kulturowym świecie Polsce widzieliśmy, zanim się rozpoczął; W różnych miejscach pisano o tym, że cześć Artystów odmówiła występu, bo kazano im występować z playbacku. Ot, wyjść poudawać, wziąć mniejsze pieniądze (no bo przecież nie grali, to za co im płacić?) i cieszyć się chwilą. Artyści odmówili, ale na ich miejsce ustawiła się kolejka artystów, którym nie przeszkadzają występy z playbacku – przynajmniej można zaprezentować cały „układ choreograficzny” i nikt nie będzie słyszał zadyszki. Na kondycję trzeba przecież pracować systematycznie, a po co się wysilać, gdy się jest gwiazdą, prawda…

Gwiazdą pierwszego dnia Festiwalu Sopot 2009 była ulubienica trzynastolatek (i Adasia Darskiego) Dorota Rabczewska, zwana Dodą. Na pytanie, czy planuje koncert unplugged odpowiedziała, że jest Dodą Elektrodą i samo przez się się rozumie, że nie. W ten sposób mogli chyba dzisiaj powiedzieć wszyscy występujący artyści – gdyż wszyscy grali unplugged. Tym, co się nie znają i Dodę kochają z pewnością to nie przeszkadza, a tym co przeszkadza – Who o was Care? To że kolesie grają na gitarach (elektrycznych) bez podpiętych kabli, to, że keyboardy i inne syntezatory zdecydowanie lepiej brzmią gdy się im prąd podłączy, to że głównym elementem sceny na koncercie nawet quasi’rockowym powinna być perkusja z Muppetem za garami – kogo to obchodzi…

Biorąc na tapetę piosenkę Sabriny, która zrobiła „muzyczną karierę” prezentując Wielki Cyc (zupełnie jak Upadła Madonna), Doda jasno określiła swoje korzenie i sposób na życie i karierę artystyczną. Nawet najbadziewnijszy kawałek można fajnie przerobić jeśli ma się na niego pomysł. Muzyczny pomysł, a nie czarne brazylijskie szorty z koronką. Jednak nawet tej kompozycji, przeciez nie wybitnej wokalistki, nie zaśpiewała czysto, ale za to nierówno.

Jednak co by nie pisać – grunt, że lekko zapuszczony tyłek pokazała. Trzeba przyznać, że choć ruchy z AerobicDance (instruktażowe video Carmen Electry dla striptizerek) ma opanowane, to tyłek już swoje lata świetności ma za sobą. Czego i Dodzie życzę.

PS.
Królowa nie miała na sobie ani grama różowego. Jej ekipa nie miała na sobie grama różowego – wszystko było Black. Rozumiem, że to ukłon w stronę Adasia Darskiego i próba podlizania się jego kolegom. Zacytuję klasyka” Chodzi o to, by grać Źle. Ale te zespoły nie są złe, że źle grają, tylko są Złe, by być bardziej Black’owe…

RSS feed for comments on this post · TrackBack URL

Skomentuj ten wpis